

Pisemne wzmianki o wsi pochodzą dopiero z epoki nowożytnej.
Dotyczą one zarówno przybycia tu osadników zwanych popularnie holendrami,
dokumentacji związanej z własnością ziemi, jej parcelacją w 1729 roku oraz
przekazaniem jej tutejszym włościanom w dzierżawę wieczystą. Kolejne zapiski
dotyczące Grabowca pochodzą dopiero z 1756 roku, kiedy to za 600 florenów i
coroczny czynsz przybysze-gospodarze mogli sobie kupić prawo dzierżawy ziemi na
30 lat.
Gdy minęło średniowiecze, powstało Królestwo Polskie. Jego kres położyły zabory, w wyniku których Grabowiec został wcielony do Królestwa Prus, a po 1871 roku Cesarstwa Niemieckiego. Wiązało się to nie tylko z germanizacją zajętego obszaru, napływem osadników niemieckich nad nadwiślańskie doliny, ale również budową szkół ludowych, które zapewniały edukację dzieci na poziomie szkoły podstawowej. Wieś pod koniec XIX wieku zamieszkiwało 150 ewangelików i jeden katolik. Grabowiec był zatem na wskroś luterański. Przybywających do Grabowca osadników nazywano olędrami, ale najnowsze badania kwestionują ich holenderskie, menonickie pochodzenie.
Olędrami zwano najczęściej rolników pochodzących z terenów leżących wzdłuż wybrzeża Bałtyku. To oni zawierali z właścicielem ziemi wieloletnie kontrakty dzierżawy (tzw. emfiteutyczne), które wzorowano na kontraktach podpisywanych z Holendrami, czyli menonitami.
To właśnie tacy przybysze zaludnili w XVI wieku Grabowiec, zwany wtedy Graboffki, a po zaborach zniemczony na Grabowitz. To olędrzy znakomicie dawali sobie radę na podmokłych i zalewowych terenach, stąd ich osady powstawały wzdłuż Wisły.
W Grabowcu, należącym wtedy do starostwa złotoryjskiego, olędrzy znaleźli swój nowy dom i tu zaczęli prowadzić nowe życie.

W kolejnych wiekach dzierżawili oni gospodarstwa rolne, z
których część przejmowali już inni, nie „olęderscy” gospodarze, zwani w
źródłach włościanami. Na początku XIX wieku było ich 14. To oni potrzebowali własnego
kościoła na coniedzielne nabożeństwa, na uroczyste chrzciny, śluby i pogrzeby.
Napływ niemieckich luteranów na teren Prus Zachodnich, dzielnicy pruskiej, która
po zaborach stała się dzielnicą, do której włączono Grabowiec powodował, że
przyrastała liczba ludności ewangelickiej osiedlającej się na terenach
nadwiślańskich, w Grabowcu i w sąsiednich wsiach. W 1885 roku odnotowano w
Grabowcu 142 mieszkańców, w tym 6 katolików i 136 ewangelików. Wieś skupiała
się wokoło serca jakim był kościół i szkoła.

Wśród lasu rozrzucone były gospodarstwa składające się z domu mieszkalnego oraz dwóch, trzech zabudowań gospodarczych.
Zapisano skrupulatnie wszystkie budynki (54), w tym 19 mieszkalnych. Listy i pocztówki wysyłało się w świat na poczcie w Lubiczu, miejscowe dzieci uczęszczały do szkoły w Grabowcu lub w Silnie (w jednej z nich uczyli Fritz Tews i Albert Sodtke, działało stowarzyszenie nauczycieli „Drewenzwinkel”).
Obok budynku plebanii ewangelickiej (tzw. pastorówki) szło się ścieżką na porośniętą wikliną Wilczą Kępę Dolną, mijając Silno, docierało się do granicy państwa niemieckiego i Królestwa Polskiego.
Mleko z Grabowca i Wilczej Kępy (tu gospodarzył Johann Kröning)
wożono do toruńskiej mleczarni Meier&Co. Carl Bielitz prowadził zajazd, w
którym podczas I wojny światowej zaopatrywali się różni graniczni szmuglerzy,
jak Ignacy Strzelecki i Bolesław Kujawski. Wojna zbliżyła się i do Grabowca. 2
listopada 1919 roku na wysokości Silna doszło do potyczki między niemieckim
okrętem „Möwe” a należącym do polskiej Flotylli Wiślanej parowcem „Różycki”.
Życie toczyło się swoim zwyczajnym i niezwyczajnym torem.
W okresie międzywojennym zanotowano, iż Grabowiec wraz z kolonią Groch należał do gminy Bielawy i miejscowej gromady. Parafianie ewangeliccy chodzili na nabożeństwa do kościołów Torunia lub Grębocina a katolicy, których liczba zaczęła stopniowo wzrastać, zdążali to pięknego neogotyckiego kościoła w Złotorii.
Ciek wodny zwany Młynówką (dziś Struga Młyńska) napędzał młyn (w 1913 roku odnotowano w prasie, że jego właścicielem był niejaki Heise, a wcześniej Jobs).
Wieś liczącą 28 budynków mieszkalnych zasiedlało 138 mieszkańców. We wsi pracował kowal o nazwisku Krüger i rybak zarzucający sieci na Wiśle. Po 1920 roku, gdy miejscowość wróciła do II Rzeczypospolitej, zaczęła się wprawdzie powolna migracja ewangelików z obszaru

dawnych Prus
Zachodnich do Niemiec, ale w Grabowcu nie tak łatwo było opuścić swoją ojcowiznę.
W 1921 roku we wsi odnotowano 49 domów mieszkalnych i 264 mieszkańców, w tym 31
Polaków i 233 Niemców. Gospodarzyli oni na niewielkich gospodarstwach liczących
po kilka hektarów. Jedynie folwark miał tych hektarów ponad 100. Ziemia orna
znajdowała się w także w osadzie Wilcza Kępa oraz w koloniach Groch i Przeporna
(w źródłach wspomina się też należącą do Grabowca majętność Gryflewo), podobnie
jak sady, pastwiska i lasy dające opał, grzyby i jagody. Lasy te porośnięte
grabami dały nazwę miejscowości. Sytuacja ludnościowa zmieniła się całkowicie
po zakończeniu II wojny światowej, ponieważ wszyscy mieszkańcy pochodzenia
niemieckiego powrócili do swojej ojczyzny, a w ich miejsce przybyli Polacy.

Nowi mieszkańcy Grabowca po zakończeniu II wojny światowej wiedli trudne i pracowite życie. Edukację ich dzieci zapewniała niewielka, trójklasowa szkoła, zaopatrzenie dostarczał sklep, miejsce spotkań zapewniała świetlica. Jest ona jednym z ciekawszych, zabytkowych budynków. Dziś jest nieco mniejsza (część rozebrano w latach 70. XX wieku, a cegłę wykorzystano do budowy świetlicy w Kopaninie), ale gdy powstawała znajdował się w niej zajazd i sklep, u góry urządzono pokoje dla podróżnych. Z przeszłością Grabowca wiąże się nieistniejący już młyn wzniesiony w czasach zaboru nad strugą Młynówką, który mielił zboże dla okolicznych rolników. Po wojnie prowadzili młynarze Polaszewski, Burczynski, Gorczewski i Czmut.
Nie zachowała się tutejsza kuźnia, która spłonęła w także w
latach 60. Konie po wojnie podkuwał tu Franciszek Tyć, ale miał on coraz mniej
pracy, ponieważ konie zastąpiły traktory, które usług kowala nie potrzebowały.
Jednym z większych pracodawców była założona w 1964 roku
Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna, która gospodarowała na 394 ha ziemi,
posiadała ogromne gospodarstwo hodowlane na Wilczej Kępie oraz fermy zwierząt i
drobiu w Silnie. Zatrudniała aż kilkadziesiąt osób. To dla swych pracowników w
1973 roku zbudowała trzy bloki mieszkalne, a później przy ul. Wiśniowej i
Malinowej osiedle 18 domków jednorodzinnych. Na przełomie 1980 i 1981 roku
przekształciła się w Wielobranżową Spółdzielnię Produkcyjną z siedzibą w
Grabowcu, do której włączono Warszewice, Grzywna, Papowo Toruńskie i żwirownie
w Młyńcu.
Pierwszą siedzibę Spółdzielnia urządziła na Wilczej Kępie, potem po powodzi przeniesiono ją do domu państwa Kolasińskich (obecnie to Słoneczna 2), następnie do budynku obok kościoła (pod numer 19) aż zbudowano sobie nowy biurowiec, gdzie dziś mieści się firma Marokon. Biurowiec ten to współczesna pamiątka po zlikwidowaniu Spółdzielni w 1992 roku, mimo iż była ona jednym z największych lokalnych pracodawców. Zarządzali nią prezesi: Jerzy Gzela, Zygfryd Lewandowski i Edward Kamiński. Była to bardzo ważna dla Grabowca instytucja. Organizowała niemal całe życie społeczne.


Dziś w Grabowcu działa wiele prężnie działających firm, takich
jak: sala bankietowa „Poranna Rosa” oraz stadniny koni „Agrofood”, „Młyńska
Struga” i „Cassinos”. Ich właściciele i pasjonaci jeździectwa organizują
cieszące się prestiżem zawody konne i pokazy koni. Prócz tego są to m.in. firmy
„Jar” s.c., „Marokon”, „Die Cut”, „Angratex”, „Roma” i „Uni-kat”, a także
agroturystyka „Pod Czeremchami”. Opał dostarcza firma Pawła Kalinowskiego,
można się też zaopatrzyć w lokalnych sklepach spożywczych. Kiedyś działała firma
zajmująca się przerobem mięsa „Lesta”.
Na rzecz społeczności Grabowca liczącej dziś około 850 osób
działali sołtysi Henryk Bukowski, Jan Frelichowski, Tadeusz Samburski,
Eugeniusz Witt, Alfred Skrycki, Andrzej Olkowski, Maryla Byczkowska, a dziś
Danuta Wojciechowska. To dzięki jej staraniom w październiku 2016 roku powstał kompleks
sportowo-rekreacyjny dedykowany jej mieszkań com. Mogą oni skorzystać z boiska
do piłki nożnej i do koszykówki, z siłowni zewnętrznej, stołów i ławek oraz
stołu do tenisa. Na zaaranżowanym tu skateparku młodzież i dzieci mogą jeździć
na deskorolkach i hulajnogach.
Adrenalinę podnieść sobie na zjeżdżalni linowej zwanej
tyrolką. Najmłodsi cieszyć się pięknym placem zabaw. To tu spotykają się wszyscy
razem, biorąc udział w imprezach sołeckich.
Bardzo miłym zwyczajem z ostatnich kilku lat są inicjowane i współorganizowane przez panią sołtys liczne festyny oraz spotkania mikołajkowe. W odnowionej świetlicy odbywają się zajęcia dla dzieci oraz dorosłych. Zapraszani są ciekawi ludzie dzielący się swoimi pasjami, zdolnościami i osiągnięciami.

Chętni korzystają z Wiślanej Trasy Rowerowej, mogą podziwiać królową polskich rzek Wisłę, cieszyć się fauną i florą. Tu mają swe gniazda m.in. orliki białe i inne gatunki ptaków. To bogactwo rezerwatu przyrody „Natura 2000”. Dotrzeć tu można samochodem, rowerem oraz autobusem linii 46. Przyciąga jedyna chyba w Polsce ulica Obi-Wana Kenobiego znanego fanom kina z serii „Gwiezdne Wojny”. Na tej ulicy odbywały się nawet zloty jej fanów. To dobry czas Grabowca. Obecnie (stan na 31 grudnia 2024 r.) Grabowiec liczy 792 mieszkańców.
