Parafia Złotoria

       Widok leżącej na rzecznej trasie Złotorii należy do najpiękniejszych w ziemi dobrzyńskiej. Zieleni się trasa pradoliny Wisły, której wody skrzą się w oddali. Na niebo wskazuje wieża kościoła górującego nad miejscowością.

Wystarczy skręcić z zatłoczonej drogi prowadzącej na toruńskie osiedla czy dalej na Warszawę i Olsztyn, by nagle ogarnął nas spokój, a szalone tempo życia wyraźnie zwolniło. Mijamy osiedla domków jednorodzinnych Kaszczorka ukrytych wśród zieleni. Przejeżdżamy most nad Drwęcą, w której ciemnych wodach odbija się niebo. Nurt rzeczki leniwie dąży ku płynącej obok Wiśle. Szumu przepływającej wody słuchają otulone zielenią ruiny dawnego średniowiecznego zamku. Zamek w latach swej świetności czuwał nad miejscem spotkania się obydwu rzek, a płynący nimi ludzie uiszczali stosowne opłaty. Gwarne niegdyś miejsce, dziś ciche i spokojne, zachęca do chwili zadumy nad historią Złotorii. Wystarczy spojrzeć na południe, by zobaczyć wieżę kościoła, będącego sercem niewielkiej parafii, której dzieje zakorzenione są w jakże odległej przeszłości.  

Złotoria na pocztówce z 1918 roku

        Złotorię jak chyba żadną inną miejscowość na ziemi dobrzyńskiej otaczają dwie rzeki: Wisła i Drwęca oraz cztery mniejsze strumienie: Jordan, Rudnik, Struga Młyńska i Struga Zamkowa. 

       Rzeki były kiedyś naturalnymi granicami rozdzielającymi państwa, posiadłości ziemskie czy diecezje. Wyznaczały majątki rycerskie, biskupie lub królewskie. Zapewniały bezpieczeństwo i wygodny transport w epoce, gdy poruszający się konno lub pieszo ludzie przemierzali piaszczyste drogi i niebezpieczne dukty leśne. Dzięki rzekom można było szybko dostarczyć żywność, konie i broń walczącym w ich pobliżu wojskom.

Przy brodach, czyli bezpiecznych przejściach pozwalających na przedostanie się na drugi brzeg, powstawały strażnice i miasta. W nich skupiał się handel i rzemiosło. Tak działo się i w Złotorii. Dziś jest to miejsce, gdzie osiedlają się szukający wytchnienia mieszkańcy pobliskiego Torunia, skąd kursuje autobus linii miejskiej, i gdzie bardzo szybko można dojechać samochodem. Złotorię w całej jej okazałości widać ze skarpy wiślanej czy z okien bloków Rubinkowa.

Dzisiejsze bliskie sąsiedztwo Torunia i Złotorii oraz łatwość, z jaką można przemieszczać się z jednego miejsca do drugiego, wykorzystując wzniesiony na Drwęcy most, sprawia, że trudno sobie wyobrazić fakt, że przez stulecia Złotoria, oddzielona Wisłą i Drwęcą, należała do ziemi kujawsko-dobrzyńskiej i diecezji włocławskiej, płockiej i dopiero później dobrzyńskiej.

Teren, na którym powstała wieś Złotoria, należała ok. 1185 roku do biskupstwa włocławskiego, co zostało potwierdzone m.in. dokumentami wystawionymi przez Krzyżaków w 1230 i 1298 roku. Na mocy umowy zawartej z Krzyżakami 18 kwietnia 1293 roku Bp kujawski Wisław zrzekł się na rzecz zakonu dóbr ostrowicko-golubskich z wyjątkiem wsi Kaszczorek i Elgiszewo w zamian za Grzywnę Biskupią leżącą w pobliżu Chełmży – stolicy ówczesnej diecezji chełmińskiej.

O istnieniu Złotorii na arenie dziejów dowiedzieć się możemy dzięki zapiskom wzmiankującym w 1242 roku wieś jako własność biskupów włocławskich, która w 1262 roku otrzymała lokacyjne prawo niemieckie (wieś zapisana została wtedy jako „odwieczna” własność biskupów kujawskich). Pierwsze zapiski dotyczące Złotorii nazywają wieś Zlotorya (1258 rok), Slatoria (1293 rok), Zlottorie (1370 rok i 1772 rok), aby od 1920 roku stała się dobrze znaną nam Złotorią. A więc wydobywano tu złoto, czy mieszkające tu rycerstwo miało w herbie złoty ryj dzika? Wieś, której początki toną w mrokach dziejów, obejmowała początkowo tereny leżące po obu stronach rzeki Drwęcy (Złotoria obejmowała dzisiejszy Kaszczorek).

Historia miejscowości jest ściśle związana z dziejami ziemi dobrzyńskiej.  

Stary most w Złotorii w XIX wieku

W okresie gdy Złotoria należała do zakonu, dokonano jej podziału na dwie części.

Władze komturstwa toruńskiego oddzieliły część Złotorii umiejscowionej na prawym brzegu Drwęcy, która odtąd nosiła nazwę Klasztorka, później przemianowaną na Kaszczorek. Obecny Kaszczorek powstał na gruntach Złotoryi. W latach 1293–1300 Bp włocławski Wisław osadził tam pięciu begardów (zakonników), którzy wybudowali niewielki klasztor i kościół, stąd zapewne pierwsza nazwa Klasztorek. Po 1410 roku lewobrzeżna połowa wsi – Kaszczorek – należała nadal do biskupów kujawskich, a druga, prawobrzeżna – Złotoria – funkcjonowała jako królewszczyzna i była siedzibą starostwa złotoryjsko-krobskiego.

Lokacja wsi Złotoria mogła nastąpić przed 1289 rokiem (ok. 1262 roku), kiedy to za sprawą księcia dobrzyńskiego Kazimierza i biskupa włocławskiego Michała Wolimira nastąpiło przekazanie Złotorii Wojciechowi ze Stwolna (często też w literaturze pisze się ze Smolna) celem jej zagospodarowania na zasadach określonych w niemieckim prawie osadniczym. Ten przystąpił do wykonania zadania w porozumieniu z toruńskimi mieszczanami Heymanem i Mikołajem.

Sama Drwęca stała się wkrótce granicą pomiędzy zakonnym państwem krzyżackim a księstwem mazowieckim. Celem ochrony swej granicy książęta utrzymywali tu drewniano-ziemny gród obronny przebudowany w 1343 roku na polecenie króla polskiego Kazimierza Wielkiego na murowany zamek.

         Ze Złotorią nierozerwalnie łączą się dzieje zamku położonego w widłach rzeki Wisły i Drwęcy. Widoczne wśród drzew ruiny są pamiątką zamku wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku. Zastąpił on zlokalizowany u ujścia Drwęcy do Wisły gród książąt mazowieckich, który miał bronić ziemi dobrzyńskiej przed napadami Prusów, Litwinów, a później Krzyżaków. 

Rekonstrukcja zamku w Złotorii

Pierwsze umocnienia w Złotorii wznieśli bracia dobrzyńscy, którzy szukali obronnych punktów podczas swoich wypraw chrystianizacyjnych na ziemię dobrzyńską. Miejsce, na którym – jak się przypuszcza – usypano sztuczny nasyp od wschodu i zachodu, oblewa woda. Na tak przygotowanym terenie wzniesiono zamek wraz z niewielkim podzamczem.

Wykorzystując cegłę, wzniesiono zamek główny na rzucie prostokąta z niewielką wieżą dobudowaną do elewacji południowej. Korpus budowli wzmocniono masywnymi szkarpami (powyżej zachowało się tzw. sztrabowanie). Przedzamcze otoczono murem obronnym.

Całe założenie obronne pełniło rolę zamku strażnicy kontrolującej statki handlowe płynące Wisłą oraz towary spławiane Drwęcą, gdzie pobierało odpowiednie cło. Z racji swego położenia wieś i zamek były zawsze w centrum konfliktu polsko-krzyżackiego. Poprzednik zamku, prawdopodobnie gród drewniano-ziemny wspominany w 1258 roku, stanowił klucz do ziemi dobrzyńskiej. W 1228 roku gród lub obronne miejsce przygotowane do wzniesienia grodu zostało przekazane Zakonowi Rycerzy Chrystusowych zwanych popularnie braćmi dobrzyńskimi. Później zamek przejęli Krzyżacy, rządząc w nim w latach 1329–1343, kiedy to cała ziemia dobrzyńska dostała się w ich ręce. Wzniesienie murowanej warowni zawdzięcza się raczej Kazimierzowi Wielkiemu, co mogło nastąpić po 1343 roku, kiedy to król odzyskał ziemię dobrzyńską. Władca przekazał zamek swemu wnukowi Kaźkowi Słupskiemu. Nowy właściciel stracił życie w trakcie walk o Złotorię toczonych w 1377 roku. Kaźko nie oparł się bowiem wojsku zbuntowanego Władysława Białego z Gniewkowa, którego oblegał z kolei w 1377 (lub 1376) roku starosta wielkopolski Sedziwoj z Szubina. W 1391 roku zamek wraz z ziemią dobrzyńską został przekazany Krzyżakom jako zastaw przez Władysława Opolskiego, które były jego lennem w latach 1379–1392. Książę dokonał tego przekazania samowolnie, bez porozumienia z królem Władysławem Jagiełłą. W 1405 roku zamek odzyskał król polski Jagiełło, jednak nie przyniosło to jemu wymiernych korzyści, bowiem cztery lata później, w 1409 roku zamek zniszczyli Krzyżacy podczas wielkiej wojny 1409–1411 roku. Zamek zrujnowany był do tego stopnia, że pochodzące z ruin cechy wykorzystywano do odbudowy wieży staromiejskiego kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu. Tym samym chciano unicestwić ważny punkt militarny.

W 1411 roku naprzeciwko ruin złotoryjskiego zamku odbyło się uroczyste spotkanie polskiego króla Władysława Jagiełły, jego brata wielkiego księcia Witolda z wielkim mistrzem Henrykiem von Plauenem. Spotkanie odbywało się dokładnie w tym samym miejscu, z którego poprzednik Plauena, poległy pod Grunwaldem mistrz Ulryk von Jungingen, obserwował w 1409 roku zdobywanie polskiego zamku i pogrom polskiej załogi, która broniła się tylko osiem dni. Rzeź obrońców odbyła się w obecności władz Torunia i spędzonej okolicznej ludności. Z kolei inne źródła podają, że w oblężeniu wzięło udział 36 mieszkańców Torunia przyprowadzonych przez dwóch dowódców. 

Ruiny zamku w Złotorii

Ujście Drwęcy do Wisły nie mogło być jednak pozbawione kontroli, bowiem obydwie rzeki były newralgicznymi szlakami transportowymi, handlowymi i militarnymi. Zamek mimo zniszczenia i późniejszej rozbiórki miał być odbudowany, bowiem w klauzuli zawartej w postanowieniach I pokoju toruńskiego zawartego w 1411 roku Krzyżacy zostali zobowiązani do zwrotu kosztów jego odbudowy. Na sądzie rozjemczym we Wrocławiu, odbytym z powództwa Polski w 1420 roku, cesarz zdecydował, że zakon na odbudowanie zamku wpłaci Koronie 25 000 złotych węgierskich, co jednak nigdy nie nastąpiło.

Tak wczesne zniszczenie zamku sprawiło, że nie jest znane jego wyposażenie zarówno wojskowe, jak i to służące do codziennego funkcjonowania. Z pewnością były tam meble, naczynia, broń i inne zabytki, które zwróciłyby z pewnością uwagę miłośników sztuki.

Choć zamek był prawdopodobnie siedzibą starostwa i poprzez pobieranie ceł przynosił dochody, stopniowo popadał w ruinę, a jego los przypieczętowały rabunki cegły i kampania wojenna 1807 roku, kiedy to został zrujnowany przez ostrzał artyleryjski, by nie stanowił dogodnego punktu oporu dla wojska. Pozostałości zamku stały się kopalnią cegły. Całkowitą jego rozbiórkę powstrzymały jednak trudności techniczne. Zaniechano dalszej rozbiórki m.in. z uwagi na niezwykle mocną zaprawę murarską, która czyniła pozyskiwanie cegły za zbyt pracochłonne.

Widok ruin zamku od strony Wisły

Fryderyk Chopin, jadąc w 1825 roku z Szafarni, odwiedził „jeszcze świeże” ruiny zamku w Złotorii, a następnie przekroczył granicę zaborów na Drwęcy i pojechał do majątku Działowskich w Turznie. 

W 1877 roku ruiny zwiedzał także Jan Matejko podczas pobytu w Toruniu (przebywał tu w dniach 8–10 października tegoż roku). Ruiny uwiecznił na swojej grafice popularny w XIX wieku Napoleon Orda. 

Jego dzieło sławiło złotoryjskie ruiny w całej Rzeczypospolitej (wtedy pod zaborami), jako świadectwo dawnej potęgi kraju. 

Henryk Sienkiewicz zamek w Złotorii uczynił miejscem śmierci matki Danusi, a Ignacy Kraszewski w powieści Biały Książę opisał językiem literackim oblężenie zamku z 1374 roku. 

Zainteresowanie artystów i literatów nie przełożyło się jednak na podjęcie prac zabezpieczających. W 1890 roku do płynącej niemal pod zamkiem Wisły runęła część południowo-wschodnia muru. Ruiny są niestety ciągle podmywane przez rzekę, która przepływa tuż pod jego murami. 

Obecnie zachowały się fragmenty muru południowego oraz mury wieży. Pozostała część murów obwodowych zachowała się tylko w partii przyziemia lub została przykryta ziemią. Dziś niezabezpieczony zamek wymaga zarówno działań ratowniczych, jak i kompleksowych badań archeologicznych, które wyjaśnią wiele skrywanych pod ziemią zagadek. 

Nowy budynek, w którym mieści się Remiza OSP oraz Świetlica Wiejska - oddany do użytku w 2022 r.

W 1363 roku Dobiesław, inaczej zwany Miodek (z Miodus na Mazowszu), kupił wójtostwo złotoryjskie za 80 grzywien, z prawem warzenia piwa, szynkowania i pobierania cła (12 grzywien) od spławianego Drwęcą drewna.

W zamian za to zobowiązany był do czynnej służby na koniu we własnej zbroi na wypadek wojny i na wezwanie księcia oraz do płacenia księciu 12 grzywien rocznie. Wójt jako swe uposażenie otrzymał 4 łany ziemi, prawo warzenia piwa, pole Ostrówek, które sam wykarczował, oraz łąki. Sama wieś była osadzona na 30 łanach.

Dopiero w wyniku podziału starostwa w Kowalu, z którego oddzielono Złotorię, Nową Wieś i Krobię, w 1662 roku powstało w Złotorii starostwo niegrodowe, czyli ziemskie, z siedzibą w Krobi. Na mapie starostwa złotoryjskiego z 1772 roku znalazł się nieistniejący dziś folwark Gumowo – to dzisiejsza część Nowej Wsi. 

Ulica Toruńska w latach 60-tych XX wieku

Jego starostami byli między innymi: w 1682 roku – Chmętowski senior, w 1690 roku – Chmętowski Stanisław junior, a w 1704 roku starosta nazwiskiem Mazowiecki.

Po I rozbiorze Rzeczypospolitej w 1772 roku Złotorię wcielono do zaboru pruskiego, a obszar starostwa złotoryjskiego w 1789 roku powiększył się tak, że należały do niego wsie: Złotoria, Lubicz, Nowa Wieś, Krobia Górna, Obory, Lipienie, Smolno, Grabowiec, Folwark Groch i osada Grylewo. Złotoria liczyła wtedy 12 włók ziemi folwarcznej, prawie 2 włóki ziemi dzierżawnej, 1 włókę ziemi kościelnej. Mieszkało tu blisko 200 mieszkańców, w tym jeden szewc, przewoźnik, karczmarz, młynarz, 2 rybaków, 9 chałupników, 2 ogrodników i 2 wyrobników na ziemi kościelnej.

Traktat rozbiorowy Polski z sierpnia 1772 roku uznał Drwęcę za granicę pomiędzy Prusami a Królestwem. Złotoria powinna pozostać w Królestwie Polskim, jednak prusacy we wrześniu 1772 roku jednostronnie wytyczyli granice dla nich wygodniejsze – Prusacy zamieszkujący Toruń, aby nie utracić swoich posiadłości leżących na terenie obecnej Złotorii, Nowej Wsi, Grabowca Kopanina i Silna, włączyli je bezprawnie do zaboru pruskiego.

W 1792 roku rząd pruski zlikwidował starostwo złotoryjskie, które stanowiło ostoję polskości i utrudniało germanizację tej części zaboru.  

"Kącik Rybaka" przy starym moście

W 1885 roku obszar Złotorii wynosił 592 hektary, w tym 248 hektarów ziemi ornej, 115 hekatarów łąk i pastwisk i 135 hektarów lasów. Zamieszkiwali ją nie tylko Polacy, ale coraz liczniej przybywający niemieccy koloniści. W 1905 roku wieś liczyła 848 mieszkańców, w tym 285 ewangelików i 563 katolików. W 1893 roku zbudowano most na Drwęcy za sumę 38 000 marek, na którym pobierano opłatę w wysokości 20 fenigów za przejazd w jedną stronę. Jak wyglądała wtedy Złotoria, informują nie tylko ówczesne mapy, ale również zachowane w miejscowości domy. Część z nich wzniesiono z palonej cegły i pokryto dachami z dachówek. Prócz tego we wsi były drewniane, bielone, kryte słomą lub dachówką domostwa, zamieszkiwane przez rodziny Olkiewiczów, Wilmanowiczów, Papierkowiczów, Gawarkiewiczów czy Trzeińskich, Skrzyniarzy i Dąbrowskich. Z drewna wzniesiono też młyn wodny i dom młynarza oraz budynki szkolne. 

Budynek Zarządu Dróg Wodnych w XIX. obecnie należacy do szkoły

Z kolei w technice fachwerku (popularnie zwanym pruskim murem) zbudowano w XIX wieku budynek dyrekcji Zarządu Dróg Wodnych. Dzięki wykupieniu zagrody gospodarsko-rybackiej, w tym krytej strzechą drewnianej chaty z II połowy XVIII wieku należącej do złotoryjskiej rodziny Wilmanowiczów i Dymczyńskich, powstał zalążek flisaczego skansenu. Złotoria zapisała dla polskości chlubną kartę na przełomie 1906 i 1907 roku, bowiem tutejsze polskie dzieci stanęły do walki o polskość. Próbowały walczyć z germanizacją, w wyniku której zakazano korzystania z języka polskiego podczas nauczania przedmiotowego, a od 1905 roku zakazem używania języka polskiego objęto również nauczanie religii.  

W proteście część dzieci, na rozkaz rodziców, spaliła niemieckie katechizmy i odmówiła posługiwania się językiem niemieckim. Uczestnikami strajku szkolnego w Kaszczorku byli m.in. Feliks Olkiewicz, Jan Olkiewicz, Marceli Łęgowski, Jan Legowski, Mieczysław Olszewski. Przez cztery miesiące znosili oni bicie i przymusowy areszt jako represje za milczenie na lekcjach, nie ugięli się nawet po otrzymaniu tzw. wilczych biletów zakazujących wstępu do szkoły ponadpodstawowej.

18 stycznia 1919 roku pod przewodnictwem ks. Józefa Paszoty odbył się w Złotorii wiec, na którym uchwalono rezolucje, będącą protestem przeciwko zarządzeniom władzy pruskiej z 11 stycznia 1919 roku, które zakazywały spotkań i rozwiązywały polskie stowarzyszenia, dokonywały aresztowań i przeszukań polskich domów. Jednak te działania nie zatrzymały odzyskania niepodległości przez okoliczne miejscowości. Wolność do Złotorii i miejscowości należących do parafii przyniosła grupa operacyjna płk. Skrzyńskiego, wchodząca w skład Frontu Pomorskiego gen. Józefa Hallera, która 19 stycznia 1920 roku wkroczyła do Złotorii. Odzyskanie niepodległości uczczono uroczystym nabożeństwem w kościele złotoryjskim, podczas którego odśpiewano uroczyście pieśń Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki… zaintonowaną przez ks. Józefa Paszotę. Był on bardzo zasłużony na polu odzyskania wolności przez swoich parafian poprzez zaangażowanie społeczne oraz patriotyczne. Potwierdzeniem jego aktywności było odznaczenie go Orderem Polonia Restituta w 1930 roku.  

Zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1920 roku Franciszek Cieszyński z upoważnienia starosty powiatu toruńskiego Adama Czarlińskiego powołał w Złotoryi wójtostwo obejmujące wsie: Złotoria, Grabowiec, Silno, Kopanino, Smolnik, Nowa Wieś. Pierwszym wójtem został Franciszek Cieszyński, który wraz z żoną Leokadią prowadził we własnym domu urząd stanu cywilnego i agencję pocztowo-telekomunikacyjną, umożliwiającą dostęp do telegrafu i telefonu. W kwietniu 1925 roku na miejsce dotychczasowej przymusowej straży ogniowej Franciszek Cieszyński powołał też do życia Ochotniczą Straż Pożarną w Złotorii, której został prezesem.

Stary most w Złotorii z lotu ptaka
Dopiero z lotu ptaka widać najlepiej ile zieleni jest w Złotorii

Pamiątką, jaka pozostała po zaborach, jest zachowany do dziś kordon graniczny Prus i Rosji w postaci ziemnego wału oraz budynki strażnic granicznych w Nowej Wsi, Grabowcu i Silnie.

W 1926 roku Złotoria liczyła 104 budynki mieszkalne i mieszkających w nich 646 osób, w tym 109 ewangelików i 446 katolików; część niemieckojęzycznych mieszkańców emigrowała do Niemiec. Wraz z odzyskaniem wolności rozpoczęły się trudności konsolidacji nowo powstałego państwa. Po odzyskaniu niepodległości wieś trapił kryzys gospodarczy, choćby z powodu ograniczenia możliwości zbytu produktów rolnych, handlu rybami oraz drewnem.

  Niemal całkowicie zamarł transport wodny na Drwęcy i Wiśle. W 1935 roku miała miejsce kolejna reforma administracyjna, w wyniku której z trzech dotychczasowych obwodów wójtowskich, tj. Złotorii, Lubicza Pomorskiego i Grębocina, utworzono gminę zbiorczą Bielawy z siedzibą w Lubiczu, a jej wójtem został Wincenty Śmieszny z Grębocina.

Czasy powojenne parafii to okres powolnego rozwoju miejscowości i gminy Złotoria, która obejmowała swym zasięgiem 6 miejscowości: Złotorię, Kaszczorek, Kopanino, Nowa Wieś, Gumowo, Silno i Grabowiec.  

Odremontowany stary most w Złotorii

Podobnie jak w wielu parafiach ziemi dobrzyńskiej i Pomorza w dziejach Złotorii tragicznie zapisały się pierwsze miesiące II wojny światowej. Za sprawą aresztowań dokonanych 17 października 1939 roku przez Selbstschutz do Fortu VII w Toruniu trafiło wiele osób zamieszkujących parafię. Wśród 18 rozstrzelanych w lasach Barbarki pochodzących ze Złotorii zidentyfikowano zwłoki sołtysa Bronisława Murawskiego i nauczycielkę Kazimierę Maćkowiak. Aresztowano m.in. Ks. Stanisława Główczewskiego, proboszcza Kaszczorka i Złotorii i ks. Jana Pronobisa, proboszcza z Grębocina, których rozstrzelano podczas masowej egzekucji 28 października 1939 roku. 

II wojna światowa zakończyła się dla mieszkańców Złotorii wraz z wyzwoleniem wsi przez jednostki 70. Armii pod dowództwem gen. Popowa, wchodzącej w skład 2 Frontu Białoruskiego. Posuwające się wzdłuż Wisły wojska radzieckie dążyły do zamknięcia okrążenia wokół Torunia ogłoszonego twierdzą przez Adolfa Hitlera. Szczególnie mocno broniony był przez Niemców kierunek warszawski. 26 stycznia 136 Dywizja Piechoty wydzielona z 47 Korpusu Piechoty zdobyła Złotorię, Kaszczorek i Bielawy, zamykając powoli pierścień okrążenia.

Po II wojnie światowej Złotoria rozwija się, zachowując charakter podmiejskiej miejscowości o atrakcyjnym położeniu. Obecnie (stan na 31 grudnia 2024 r.) Złotoria liczy 2407 mieszkańców.

Aktualne informacje dotyczące Złotorii i jej mieszkańców są zwarte na innych kartach niniejszej strony internetowej. 

A wjeżdżających do Złotorii od strony Torunia wita flisak - symbol naszej wsi.