
Widok leżącej na rzecznej trasie Złotorii należy do
najpiękniejszych w ziemi dobrzyńskiej. Zieleni się trasa pradoliny Wisły,
której wody skrzą się w oddali. Na niebo wskazuje wieża kościoła górującego nad
miejscowością.
Wystarczy skręcić z
zatłoczonej drogi prowadzącej na toruńskie osiedla czy dalej na Warszawę i
Olsztyn, by nagle ogarnął nas spokój, a szalone tempo życia wyraźnie zwolniło.
Mijamy osiedla domków jednorodzinnych Kaszczorka ukrytych wśród zieleni.
Przejeżdżamy most nad Drwęcą, w której ciemnych wodach odbija się niebo. Nurt
rzeczki leniwie dąży ku płynącej obok Wiśle. Szumu przepływającej wody słuchają
otulone zielenią ruiny dawnego średniowiecznego zamku. Zamek w latach swej
świetności czuwał nad miejscem spotkania się obydwu rzek, a płynący nimi ludzie
uiszczali stosowne opłaty. Gwarne niegdyś miejsce, dziś ciche i spokojne,
zachęca do chwili zadumy nad historią Złotorii. Wystarczy spojrzeć na południe,
by zobaczyć wieżę kościoła, będącego sercem niewielkiej parafii, której dzieje
zakorzenione są w jakże odległej przeszłości.

Złotorię jak chyba żadną inną miejscowość na ziemi dobrzyńskiej otaczają dwie rzeki: Wisła i Drwęca oraz cztery mniejsze strumienie: Jordan, Rudnik, Struga Młyńska i Struga Zamkowa.
Rzeki były kiedyś naturalnymi granicami rozdzielającymi państwa, posiadłości ziemskie czy diecezje. Wyznaczały majątki rycerskie, biskupie lub królewskie. Zapewniały bezpieczeństwo i wygodny transport w epoce, gdy poruszający się konno lub pieszo ludzie przemierzali piaszczyste drogi i niebezpieczne dukty leśne. Dzięki rzekom można było szybko dostarczyć żywność, konie i broń walczącym w ich pobliżu wojskom.
Przy brodach, czyli bezpiecznych
przejściach pozwalających na przedostanie się na drugi brzeg, powstawały
strażnice i miasta. W nich skupiał się handel i rzemiosło. Tak działo się i w
Złotorii. Dziś jest to miejsce, gdzie osiedlają się szukający wytchnienia
mieszkańcy pobliskiego Torunia, skąd kursuje autobus linii miejskiej, i gdzie
bardzo szybko można dojechać samochodem. Złotorię w całej jej okazałości widać
ze skarpy wiślanej czy z okien bloków Rubinkowa.
Dzisiejsze bliskie sąsiedztwo
Torunia i Złotorii oraz łatwość, z jaką można przemieszczać się z jednego
miejsca do drugiego, wykorzystując wzniesiony na Drwęcy most, sprawia, że
trudno sobie wyobrazić fakt, że przez stulecia Złotoria, oddzielona Wisłą i
Drwęcą, należała do ziemi kujawsko-dobrzyńskiej i diecezji włocławskiej,
płockiej i dopiero później dobrzyńskiej.
Teren, na którym powstała wieś
Złotoria, należała ok. 1185 roku do biskupstwa włocławskiego, co zostało
potwierdzone m.in. dokumentami wystawionymi przez Krzyżaków w 1230 i 1298 roku.
Na mocy umowy zawartej z Krzyżakami 18 kwietnia 1293 roku Bp kujawski Wisław
zrzekł się na rzecz zakonu dóbr ostrowicko-golubskich z wyjątkiem wsi
Kaszczorek i Elgiszewo w zamian za Grzywnę Biskupią leżącą w pobliżu Chełmży –
stolicy ówczesnej diecezji chełmińskiej.
O istnieniu Złotorii na arenie
dziejów dowiedzieć się możemy dzięki zapiskom wzmiankującym w 1242 roku wieś
jako własność biskupów włocławskich, która w 1262 roku otrzymała lokacyjne
prawo niemieckie (wieś zapisana została wtedy jako „odwieczna” własność
biskupów kujawskich). Pierwsze zapiski dotyczące Złotorii nazywają wieś
Zlotorya (1258 rok), Slatoria (1293 rok), Zlottorie (1370 rok i 1772 rok), aby
od 1920 roku stała się dobrze znaną nam Złotorią. A więc wydobywano tu złoto,
czy mieszkające tu rycerstwo miało w herbie złoty ryj dzika? Wieś, której
początki toną w mrokach dziejów, obejmowała początkowo tereny leżące po obu
stronach rzeki Drwęcy (Złotoria obejmowała dzisiejszy Kaszczorek).
Historia miejscowości jest ściśle
związana z dziejami ziemi dobrzyńskiej.

W okresie gdy Złotoria należała do
zakonu, dokonano jej podziału na dwie części.
Władze komturstwa toruńskiego
oddzieliły część Złotorii umiejscowionej na prawym brzegu Drwęcy, która odtąd
nosiła nazwę Klasztorka, później przemianowaną na Kaszczorek. Obecny Kaszczorek
powstał na gruntach Złotoryi. W latach 1293–1300 Bp włocławski Wisław osadził
tam pięciu begardów (zakonników), którzy wybudowali niewielki klasztor i
kościół, stąd zapewne pierwsza nazwa Klasztorek. Po 1410 roku lewobrzeżna
połowa wsi – Kaszczorek – należała nadal do biskupów kujawskich, a druga,
prawobrzeżna – Złotoria – funkcjonowała jako królewszczyzna i była siedzibą
starostwa złotoryjsko-krobskiego.
Lokacja wsi Złotoria mogła nastąpić
przed 1289 rokiem (ok. 1262 roku), kiedy to za sprawą księcia dobrzyńskiego
Kazimierza i biskupa włocławskiego Michała Wolimira nastąpiło przekazanie
Złotorii Wojciechowi ze Stwolna (często też w literaturze pisze się ze Smolna)
celem jej zagospodarowania na zasadach określonych w niemieckim prawie
osadniczym. Ten przystąpił do wykonania zadania w porozumieniu z toruńskimi
mieszczanami Heymanem i Mikołajem.
Sama Drwęca stała się wkrótce
granicą pomiędzy zakonnym państwem krzyżackim a księstwem mazowieckim. Celem
ochrony swej granicy książęta utrzymywali tu drewniano-ziemny gród obronny
przebudowany w 1343 roku na polecenie króla polskiego Kazimierza Wielkiego na
murowany zamek.
Ze Złotorią
nierozerwalnie łączą się dzieje zamku położonego w widłach rzeki Wisły i
Drwęcy. Widoczne wśród drzew ruiny są pamiątką zamku wzniesionego przez
Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku. Zastąpił on zlokalizowany u ujścia
Drwęcy do Wisły gród książąt mazowieckich, który miał bronić ziemi dobrzyńskiej
przed napadami Prusów, Litwinów, a później Krzyżaków.

Pierwsze umocnienia w Złotorii
wznieśli bracia dobrzyńscy, którzy szukali obronnych punktów podczas swoich
wypraw chrystianizacyjnych na ziemię dobrzyńską. Miejsce, na którym – jak się
przypuszcza – usypano sztuczny nasyp od wschodu i zachodu, oblewa woda. Na tak
przygotowanym terenie wzniesiono zamek wraz z niewielkim podzamczem.
Wykorzystując cegłę, wzniesiono zamek główny na rzucie prostokąta z niewielką wieżą dobudowaną do elewacji południowej. Korpus budowli wzmocniono masywnymi szkarpami (powyżej zachowało się tzw. sztrabowanie). Przedzamcze otoczono murem obronnym.
Całe założenie obronne pełniło rolę
zamku strażnicy kontrolującej statki handlowe płynące Wisłą oraz towary
spławiane Drwęcą, gdzie pobierało odpowiednie cło. Z racji swego położenia wieś
i zamek były zawsze w centrum konfliktu polsko-krzyżackiego. Poprzednik zamku,
prawdopodobnie gród drewniano-ziemny wspominany w 1258 roku, stanowił klucz do
ziemi dobrzyńskiej. W 1228 roku gród lub obronne miejsce przygotowane do
wzniesienia grodu zostało przekazane Zakonowi Rycerzy Chrystusowych zwanych
popularnie braćmi dobrzyńskimi. Później zamek przejęli Krzyżacy, rządząc w nim
w latach 1329–1343, kiedy to cała ziemia dobrzyńska dostała się w ich ręce.
Wzniesienie murowanej warowni zawdzięcza się raczej Kazimierzowi Wielkiemu, co
mogło nastąpić po 1343 roku, kiedy to król odzyskał ziemię dobrzyńską. Władca
przekazał zamek swemu wnukowi Kaźkowi Słupskiemu. Nowy właściciel stracił życie
w trakcie walk o Złotorię toczonych w 1377 roku. Kaźko nie oparł się bowiem
wojsku zbuntowanego Władysława Białego z Gniewkowa, którego oblegał z kolei w 1377
(lub 1376) roku starosta wielkopolski Sedziwoj z Szubina. W 1391 roku zamek
wraz z ziemią dobrzyńską został przekazany Krzyżakom jako zastaw przez
Władysława Opolskiego, które były jego lennem w latach 1379–1392. Książę
dokonał tego przekazania samowolnie, bez porozumienia z królem Władysławem
Jagiełłą. W 1405 roku zamek odzyskał król polski Jagiełło, jednak nie
przyniosło to jemu wymiernych korzyści, bowiem cztery lata później, w 1409 roku
zamek zniszczyli Krzyżacy podczas wielkiej wojny 1409–1411 roku. Zamek
zrujnowany był do tego stopnia, że pochodzące z ruin cechy wykorzystywano do
odbudowy wieży staromiejskiego kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela i św.
Jana Ewangelisty w Toruniu. Tym samym chciano unicestwić ważny punkt militarny.
W 1411 roku naprzeciwko ruin
złotoryjskiego zamku odbyło się uroczyste spotkanie polskiego króla Władysława
Jagiełły, jego brata wielkiego księcia Witolda z wielkim mistrzem Henrykiem von
Plauenem. Spotkanie odbywało się dokładnie w tym samym miejscu, z którego poprzednik
Plauena, poległy pod Grunwaldem mistrz Ulryk von Jungingen, obserwował w 1409
roku zdobywanie polskiego zamku i pogrom polskiej załogi, która broniła się
tylko osiem dni. Rzeź obrońców odbyła się w obecności władz Torunia i spędzonej
okolicznej ludności. Z kolei inne źródła podają, że w oblężeniu wzięło udział
36 mieszkańców Torunia przyprowadzonych przez dwóch dowódców.

Ujście Drwęcy do Wisły nie mogło być
jednak pozbawione kontroli, bowiem obydwie rzeki były newralgicznymi szlakami
transportowymi, handlowymi i militarnymi. Zamek mimo zniszczenia i późniejszej
rozbiórki miał być odbudowany, bowiem w klauzuli zawartej w postanowieniach I
pokoju toruńskiego zawartego w 1411 roku Krzyżacy zostali zobowiązani do zwrotu
kosztów jego odbudowy. Na sądzie rozjemczym we Wrocławiu, odbytym z
powództwa Polski w 1420 roku, cesarz zdecydował, że zakon na odbudowanie zamku
wpłaci Koronie 25 000 złotych węgierskich, co jednak nigdy nie nastąpiło.
Tak wczesne zniszczenie zamku
sprawiło, że nie jest znane jego wyposażenie zarówno wojskowe, jak i to służące
do codziennego funkcjonowania. Z pewnością były tam meble, naczynia, broń i
inne zabytki, które zwróciłyby z pewnością uwagę miłośników sztuki.
Choć zamek był prawdopodobnie
siedzibą starostwa i poprzez pobieranie ceł przynosił dochody, stopniowo
popadał w ruinę, a jego los przypieczętowały rabunki cegły i kampania wojenna
1807 roku, kiedy to został zrujnowany przez ostrzał artyleryjski, by nie
stanowił dogodnego punktu oporu dla wojska. Pozostałości zamku stały się kopalnią
cegły. Całkowitą jego rozbiórkę powstrzymały jednak trudności techniczne.
Zaniechano dalszej rozbiórki m.in. z uwagi na niezwykle mocną zaprawę murarską,
która czyniła pozyskiwanie cegły za zbyt pracochłonne.

Fryderyk Chopin, jadąc w 1825 roku z Szafarni, odwiedził „jeszcze świeże” ruiny zamku w Złotorii, a następnie przekroczył granicę zaborów na Drwęcy i pojechał do majątku Działowskich w Turznie.
W 1877 roku ruiny zwiedzał także Jan Matejko podczas pobytu w Toruniu (przebywał tu w dniach 8–10 października tegoż roku). Ruiny uwiecznił na swojej grafice popularny w XIX wieku Napoleon Orda.
Jego dzieło sławiło złotoryjskie ruiny w całej Rzeczypospolitej (wtedy pod zaborami), jako świadectwo dawnej potęgi kraju.
Henryk Sienkiewicz zamek w Złotorii uczynił miejscem śmierci
matki Danusi, a Ignacy Kraszewski w powieści Biały Książę opisał
językiem literackim oblężenie zamku z 1374 roku.
Zainteresowanie artystów i literatów nie przełożyło się jednak na podjęcie prac zabezpieczających. W 1890 roku do płynącej niemal pod zamkiem Wisły runęła część południowo-wschodnia muru. Ruiny są niestety ciągle podmywane przez rzekę, która przepływa tuż pod jego murami.
Obecnie zachowały się fragmenty muru południowego oraz mury wieży. Pozostała część murów obwodowych zachowała się tylko w partii przyziemia lub została przykryta ziemią. Dziś niezabezpieczony zamek wymaga zarówno działań ratowniczych, jak i kompleksowych badań archeologicznych, które wyjaśnią wiele skrywanych pod ziemią zagadek.

W 1363 roku Dobiesław, inaczej zwany
Miodek (z Miodus na Mazowszu), kupił wójtostwo złotoryjskie za 80 grzywien, z
prawem warzenia piwa, szynkowania i pobierania cła (12 grzywien) od spławianego
Drwęcą drewna.
W zamian za to zobowiązany był do
czynnej służby na koniu we własnej zbroi na wypadek wojny i na wezwanie księcia
oraz do płacenia księciu 12 grzywien rocznie. Wójt jako swe uposażenie otrzymał
4 łany ziemi, prawo warzenia piwa, pole Ostrówek, które sam wykarczował, oraz
łąki. Sama wieś była osadzona na 30 łanach.
Dopiero w wyniku podziału starostwa
w Kowalu, z którego oddzielono Złotorię, Nową Wieś i Krobię, w 1662 roku
powstało w Złotorii starostwo niegrodowe, czyli ziemskie, z siedzibą w Krobi.
Na mapie starostwa złotoryjskiego z 1772 roku znalazł się nieistniejący dziś
folwark Gumowo – to dzisiejsza część Nowej Wsi.

Jego starostami byli między innymi:
w 1682 roku – Chmętowski senior, w 1690 roku – Chmętowski Stanisław junior, a w
1704 roku starosta nazwiskiem Mazowiecki.
Po I rozbiorze Rzeczypospolitej w
1772 roku Złotorię wcielono do zaboru pruskiego, a obszar starostwa
złotoryjskiego w 1789 roku powiększył się tak, że należały do niego wsie:
Złotoria, Lubicz, Nowa Wieś, Krobia Górna, Obory, Lipienie, Smolno, Grabowiec,
Folwark Groch i osada Grylewo. Złotoria liczyła wtedy 12 włók ziemi
folwarcznej, prawie 2 włóki ziemi dzierżawnej, 1 włókę ziemi kościelnej.
Mieszkało tu blisko 200 mieszkańców, w tym jeden szewc, przewoźnik, karczmarz,
młynarz, 2 rybaków, 9 chałupników, 2 ogrodników i 2 wyrobników na ziemi
kościelnej.
Traktat rozbiorowy Polski z sierpnia
1772 roku uznał Drwęcę za granicę pomiędzy Prusami a Królestwem. Złotoria
powinna pozostać w Królestwie Polskim, jednak prusacy we wrześniu 1772 roku
jednostronnie wytyczyli granice dla nich wygodniejsze – Prusacy zamieszkujący
Toruń, aby nie utracić swoich posiadłości leżących na terenie obecnej Złotorii,
Nowej Wsi, Grabowca Kopanina i Silna, włączyli je bezprawnie do zaboru
pruskiego.
W 1792 roku rząd pruski zlikwidował
starostwo złotoryjskie, które stanowiło ostoję polskości i utrudniało
germanizację tej części zaboru.

W 1885 roku obszar Złotorii wynosił
592 hektary, w tym 248 hektarów ziemi ornej, 115 hekatarów łąk i pastwisk i 135
hektarów lasów. Zamieszkiwali ją nie tylko Polacy, ale coraz liczniej
przybywający niemieccy koloniści. W 1905 roku wieś liczyła 848 mieszkańców, w
tym 285 ewangelików i 563 katolików. W 1893 roku zbudowano most na Drwęcy za
sumę 38 000 marek, na którym pobierano opłatę w wysokości 20 fenigów za
przejazd w jedną stronę. Jak wyglądała wtedy Złotoria, informują nie tylko
ówczesne mapy, ale również zachowane w miejscowości domy. Część z nich
wzniesiono z palonej cegły i pokryto dachami z dachówek. Prócz tego we wsi były
drewniane, bielone, kryte słomą lub dachówką domostwa, zamieszkiwane przez rodziny
Olkiewiczów, Wilmanowiczów, Papierkowiczów, Gawarkiewiczów czy Trzeińskich,
Skrzyniarzy i Dąbrowskich. Z drewna wzniesiono też młyn wodny i dom młynarza
oraz budynki szkolne.

Z kolei w technice fachwerku (popularnie zwanym pruskim murem) zbudowano w XIX wieku budynek dyrekcji Zarządu Dróg Wodnych. Dzięki wykupieniu zagrody gospodarsko-rybackiej, w tym krytej strzechą drewnianej chaty z II połowy XVIII wieku należącej do złotoryjskiej rodziny Wilmanowiczów i Dymczyńskich, powstał zalążek flisaczego skansenu. Złotoria zapisała dla polskości chlubną kartę na przełomie 1906 i 1907 roku, bowiem tutejsze polskie dzieci stanęły do walki o polskość. Próbowały walczyć z germanizacją, w wyniku której zakazano korzystania z języka polskiego podczas nauczania przedmiotowego, a od 1905 roku zakazem używania języka polskiego objęto również nauczanie religii.
W proteście część dzieci, na rozkaz
rodziców, spaliła niemieckie katechizmy i odmówiła posługiwania się językiem
niemieckim. Uczestnikami strajku szkolnego w Kaszczorku byli m.in. Feliks
Olkiewicz, Jan Olkiewicz, Marceli Łęgowski, Jan Legowski, Mieczysław Olszewski.
Przez cztery miesiące znosili oni bicie i przymusowy areszt jako represje za
milczenie na lekcjach, nie ugięli się nawet po otrzymaniu tzw. wilczych biletów
zakazujących wstępu do szkoły ponadpodstawowej.
18 stycznia 1919 roku pod
przewodnictwem ks. Józefa Paszoty odbył się w Złotorii wiec, na którym
uchwalono rezolucje, będącą protestem przeciwko zarządzeniom władzy pruskiej z
11 stycznia 1919 roku, które zakazywały spotkań i rozwiązywały polskie
stowarzyszenia, dokonywały aresztowań i przeszukań polskich domów. Jednak te
działania nie zatrzymały odzyskania niepodległości przez okoliczne
miejscowości. Wolność do Złotorii i miejscowości należących do parafii
przyniosła grupa operacyjna płk. Skrzyńskiego, wchodząca w skład Frontu
Pomorskiego gen. Józefa Hallera, która 19 stycznia 1920 roku wkroczyła do
Złotorii. Odzyskanie niepodległości uczczono uroczystym nabożeństwem w kościele
złotoryjskim, podczas którego odśpiewano uroczyście pieśń Boże, coś Polskę
przez tak liczne wieki… zaintonowaną przez ks. Józefa Paszotę. Był on
bardzo zasłużony na polu odzyskania wolności przez swoich parafian poprzez
zaangażowanie społeczne oraz patriotyczne. Potwierdzeniem jego aktywności było
odznaczenie go Orderem Polonia Restituta w 1930 roku.
Zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1920 roku Franciszek Cieszyński z upoważnienia starosty powiatu toruńskiego Adama Czarlińskiego powołał w Złotoryi wójtostwo obejmujące wsie: Złotoria, Grabowiec, Silno, Kopanino, Smolnik, Nowa Wieś. Pierwszym wójtem został Franciszek Cieszyński, który wraz z żoną Leokadią prowadził we własnym domu urząd stanu cywilnego i agencję pocztowo-telekomunikacyjną, umożliwiającą dostęp do telegrafu i telefonu. W kwietniu 1925 roku na miejsce dotychczasowej przymusowej straży ogniowej Franciszek Cieszyński powołał też do życia Ochotniczą Straż Pożarną w Złotorii, której został prezesem.


Pamiątką, jaka pozostała po
zaborach, jest zachowany do dziś kordon graniczny Prus i Rosji w postaci
ziemnego wału oraz budynki strażnic granicznych w Nowej Wsi, Grabowcu i Silnie.
W 1926 roku Złotoria liczyła 104
budynki mieszkalne i mieszkających w nich 646 osób, w tym 109 ewangelików i 446
katolików; część niemieckojęzycznych mieszkańców emigrowała do Niemiec. Wraz z
odzyskaniem wolności rozpoczęły się trudności konsolidacji nowo powstałego
państwa. Po odzyskaniu niepodległości wieś trapił kryzys gospodarczy, choćby z
powodu ograniczenia możliwości zbytu produktów rolnych, handlu rybami oraz
drewnem.
Niemal całkowicie zamarł transport wodny na Drwęcy i Wiśle. W 1935 roku miała miejsce kolejna reforma administracyjna, w wyniku której z trzech dotychczasowych obwodów wójtowskich, tj. Złotorii, Lubicza Pomorskiego i Grębocina, utworzono gminę zbiorczą Bielawy z siedzibą w Lubiczu, a jej wójtem został Wincenty Śmieszny z Grębocina.
Czasy powojenne parafii to okres
powolnego rozwoju miejscowości i gminy Złotoria, która obejmowała swym
zasięgiem 6 miejscowości: Złotorię, Kaszczorek, Kopanino, Nowa Wieś, Gumowo,
Silno i Grabowiec.

Podobnie jak w wielu parafiach ziemi
dobrzyńskiej i Pomorza w dziejach Złotorii tragicznie zapisały się pierwsze
miesiące II wojny światowej. Za sprawą aresztowań dokonanych 17 października
1939 roku przez Selbstschutz do Fortu VII w Toruniu trafiło wiele osób
zamieszkujących parafię. Wśród 18 rozstrzelanych w lasach Barbarki pochodzących
ze Złotorii zidentyfikowano zwłoki sołtysa Bronisława Murawskiego i
nauczycielkę Kazimierę Maćkowiak. Aresztowano m.in. Ks. Stanisława
Główczewskiego, proboszcza Kaszczorka i Złotorii i ks. Jana Pronobisa,
proboszcza z Grębocina, których rozstrzelano podczas masowej egzekucji 28
października 1939 roku.
II wojna światowa zakończyła się dla
mieszkańców Złotorii wraz z wyzwoleniem wsi przez jednostki 70. Armii pod
dowództwem gen. Popowa, wchodzącej w skład 2 Frontu Białoruskiego. Posuwające
się wzdłuż Wisły wojska radzieckie dążyły do zamknięcia okrążenia wokół Torunia
ogłoszonego twierdzą przez Adolfa Hitlera. Szczególnie mocno broniony był przez
Niemców kierunek warszawski. 26 stycznia 136 Dywizja Piechoty wydzielona z 47
Korpusu Piechoty zdobyła Złotorię, Kaszczorek i Bielawy, zamykając powoli
pierścień okrążenia.
Po II wojnie światowej Złotoria
rozwija się, zachowując charakter podmiejskiej miejscowości o atrakcyjnym
położeniu. Obecnie (stan na 31 grudnia 2024 r.) Złotoria liczy 2407
mieszkańców.
Aktualne informacje dotyczące
Złotorii i jej mieszkańców są zwarte na innych kartach niniejszej strony
internetowej.
